W 2025 roku wyruszyłam na wyprawę do najodleglejszego miejsca na Ziemi. Pojechałam do tej zimnej krainy, żeby spojrzeć na siebie i znany mi świat z zupełnie nowej perpektywy.
Moja podróż była związana z Homeward Bound – globalnym programem liderskim dla kobiet i osób niebinarnych z obszaru STEMM (nauka, technologia, inżynieria, matematyka, medycyna), którego celem jest zwiększenie ich wpływu na decyzje dotyczące przyszłości planety. To 12‑miesięczna, transformacyjna ścieżka rozwoju przywództwa, strategii, widoczności i rozumienia nauki, której zwieńczeniem jest wspólna wyprawa na Antarktydę – miejsce, które staje się symbolem tego, co mamy chronić i przestrzenią do refleksji nad odpowiedzialnym przywództwem w czasie kryzysu klimatycznego.
Podczas tej podróży prowadziłam dziennik, który dziś, po roku od zakończenia programu chcę spisać. Jedno co wiem, to że ta podróż mnie zmieniła. Chcę Was zaprosić do przejścia jej jeszcze raz. Wspólnie.
-

Pingwinie autostrady i Aleja Gór Lodowych
Pierwsze lądowanie na Antarktydzie pachnie bardziej pingwinim guanem niż romantyczną wyprawą ale Half Moon Island, foka Weddella na plaży i Aleja Gór Lodowych za oknem sprawiają, że w końcu naprawdę czuję, że dotarłyśmy na siódmy kontynent.
-

Między szarością a spienionym granatem
Trzeci dzień w Cieśninie Drake’a przynosi pierwsze wieloryby, polską stację Arctowskiego majaczącą tylko w wyobraźni i bardzo przyziemne zderzenie z antarktycznym biosecurity. Od odkrycia jakim jest Mark Brandon po skrupulatne czyszczenie rzepów przed postawieniem stopy na siódmym kontynencie.
-

Cieśnina Drake’a – ptaki, wykłady i senna lekkość bytu
Zapraszam na pokład statku płynącego przez Cieśninę Drake’a, gdzie czas mierzony jest rytmem tabletek na chorobę morską i sennym zachwytem nad potęgą natury. To opowieść o Antarktydzie – zmiennokształtnym kontynencie, który od dekad jest polem fascynujących i bynajmniej nie zawsze kryształowych gier geopolitycznych: od argentyńskiego wyścigu po „lodowe” obywatelstwo, po brytyjskie stemplowanie rzeczywistości w Pingwiniej…
-

Ushuaia, czyli ostatni twardy ląd przed pustką
Ushuaia to portowa poczekalnia, w której czas płynie inaczej. Dalej na południe jest już tylko pustka i lód – i świadomość, że z takiej wyprawy można nie wrócić. Wchodzę na pokład Island Sky, gdzie luksus „hotelu na wodzie” miesza się z morską niesprawiedliwością i lękiem przed Cieśniną Drake’a.
-

Boskie Buenos Aires
Meandry rzek i zamiłowanie do kątów prostych 26 stycznia 2025, w samolocie gdzieś nad Buenos Aires Patrząc przez okno samolotu, moje myśli krążą wokół zamiłowania człowieka do banalnej geometrii. Miasta i wszystko, czego dotknął ludzki palec jest do siebie zadziwiająco podobne. To szalone zamiłowanie do kątów prostych. Te wszechobecne prostokątne pola uprawne, osiedla jak klocki…
-

Antarktyda: Droga do odkrycia samej siebie
Antarktyda nie była tylko spełnieniem marzenia podróży na koniec świata, ale też początkiem bardzo osobistej rewolucji. Przez rok programu Homeward Bound uczyłam się przywództwa w czasie kryzysu klimatycznego, a na pokładzie statku – siebie samej. Teraz, rok po powrocie, wracam do dziennika z tej podróży i zapraszam Was, żeby przeżyć ją ze mną jeszcze raz.







